czwartek, 12 stycznia 2012

Zakochany Kraków. ♥

Witam Was znów pod dłuższej nieobcecności. :) Jak się macie? U mnie nie najlepiej, pogoda nas nie rozpieszcza, dlatego złapałam jakiegos wirusa i rozłożyłam się kompletnie. :( Aktualnie siedzę w ciepłej bluzie, w ciepłych ciapciochach i popijam herbatkę z miodem. Trzeba sie kurować jak naszybciej, bo studnióweczka tuż, tuż. :)
Studnióweczka niebawem, ale póki co, dziś o godzinie 20 czeka nas próba poloneza. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ta godzina i gdyby nie mój okropny stan zdrowia. :(

Tyle wyczekiwania na ten wspaniały weekend w Krakowie, a minął jak za pstrykcnięcem palców. Oczywiście biorąc pod uwagę całokształ, bo nie powiem, w Krakowie czas mijał nam baaardzo wolno z czego niesamowicie się cieszyłam. :) Było przecudownie, dokładnie tak jak sobie wymarzyłam. Minutę w minutę, sekundę w sekundę tylko z nim, tylko z ukochanym. ;* Nie mogę się doczekać kolejnego takiego wyjazdu. :*
Myśleliśmy, że będzie dużo problemów z dotarciem do hotelu, ale wszystko poszło zadziwająco łatwo, chociaż trochę się wystraszyłam, bo wydało mi się, że siedzimy w nieodpowiednim autobusie, ponieważ droga do hotelu biegła wzdłuż Wisły, po bardzo wąskiej uliczce, a następnie wylądowaliśmy w polach. Na szczęście przez szybę dojrzeliśmy nasz hotel. Z przodu pole, z tyłu pole, w prawo pole, w lewo pole. Więc widoki nieeesamowite. Zresztą sami zobaczycie na zdjęciach. :)
Oczywiście po dojeździe musieliśmy nacieszyć się sobą, nie było mowy o żadnych spacerach, ale w sobotę wybraliśmy się na całodniową wycieczkę po Krakowie. :) Było niesamowicie, ponieważ pogoda była wspaniała, było ciepło więc mogliśmy sobie spacerować bez końca. :)
Jedyne czego żałuję to to, że tak szybko się skończyło. :(

Wspomniany, piękny widok z hotelowego okna.

 
 ♥ ♥ ♥



 ♥  ukochany ♥

Ciężko mi wyjaśnić w jaki sposób ona to zrobiła. Lewitowała, czy co?


 ♥  Koooocham Go najmocniej na świecie. ♥




Załapaliśmy się też na WOŚP w Krakowie. :) Tam można powiedzieć, że się coś dzieje, a nie to co u nas w Bełchatowie. Niestety w niedziele pogoda się już trochę popsuła, było nam bardzo zimno, dlatego na Starym Rynku nie byliśmy za długo, szybko pobiegliśmy na dworzec.

To by było na tyle z krakowskich opowieści. :) Oby jak najwięcej takich wyjazdów. :) Polecam wszystkim parom, one naprawdę zbliżają. :)

Niebawem pewnie znów pojawi się coś ciuchowego, lub kosmetycznego. :) Myślę nad jakąś notką " extra ", coś czego na tym blogu jeszcze nie było. :)

Pozdrawiam Kochani. ;* Buuuziole. :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz